Perpetto

Princess of ugliness from Poland who started new trend - neo turpism (being ugly and proud). For more private things about me - ask. I do not bite. I just don't like to share publicly my most private things and writing a short bio is too hard - I am too much more than some words.

Autostrady do piekła

Kolejne załamanie, ile jeszcze? Jutro wizyta u psychiatry, który znowu nazwie mnie agresywną manipulatorką, mnie, ofiarę manipulacji i agresji, hura! Przecież się uśmiecham, śmieję, czyli wszystko jest w porządku. Czuję się tak żałośnie, że nawet po angielsku dziś mi sie pisać nie chce. I tak nikt tego nie przeczyta. Nikt nic nie czyta bo nikogo nic nie obchodzi. Co tu się dziwić. Jestem wstrętna, naznaczona piętnem, szatanem. Wszyscy mnie nienawidzą. Nawet nie raczą mi napisać, że nie chcą mnie więcej znać. Siedzę z telefonem w ręku, przewracam go w dłoni jakby ktoś miał zadzwonić. A przecież nikt nie ma mojego nowego numeru. I po co ja to piszę? Jak kazali mi się otworzyć, mówić co jest, tak nie mogę się zamknąć. Próbuję, ale w końcu eksploduję. Patrzę jak ludziska ubolewają nad tym, że nikt o nich nie dba, a pod spodem miliony komentarzy, mnóstwo wiadomości. Ja nawet pod nagraniem własnej śmierci dostałabym hejta, albo nic. Nikt by tego nagrania pewnie nawet nie zauważył. Nie chcę, już nie chcę by ktoś mnie zauważał, pytał co jest. Jest dużo. Teraz się mówi - depresja to choroba i nie ma powodów ku niej. Więc co? Zarażasz się? Ja wychodzę z założenia, że jak nie masz problemów to depresji też mieć nie będziesz. Więc jestem dziwna i głupia pewnie też. Od prawie pół roku nie rozmawiałam z nikim prócz z rodzicami. Totalna izolacja. No dobra, od paru dni piszę z jakąś dziewczyną tutaj, na tumblrze. Niech więc będzie, że znów kłamię. Oszukuję. Sama siebie. A co właściwie jest prawdą? Co jest właściwie dobre? W porządku? Ok? Chyba nic. Chyba już nic… Tęsknię, a przecież to ja wszystko zwaliłam. W imię czego? Ciągle robię coś nie tak. Choć mam dobre zamiary. Dobrymi chęciami piekło wybrukowane, a ja już w swoim imieniu porobiłam tam autostrady. Autostrady do piekła.